sobota, 27 lipca 2013

rozdział 2

z dedykacją dla Ani Michalak :* !
obiecałam to masz ;d !
_____________________________________________________________________________________________



*oczami Lily*


 - Yhym, okey. Dobrze, będę do godziny. Trzymaj się. Buziaki, pa ! - Powiedziałam, po czym rozłączyłam się i odłożyłam telefon na blat. Jest punkt 19:30, czyli mam być u Grace o godz. 20:30. 
Tak, idziemy (a raczej jedziemy) do jednego z klubów w Londynie, nosi on nazwę "LIVE WHILE WE'RE YOUNG BITCH!", ale wszyscy mówią na niego po prostu "young" - krócej i wygodniej , prawda?
 - Skoro mam tylko godzinę, to trzeba zacząć się przygotowywać. - Mruknęłam pod nosem do siebie, po czym ruszyłam w stronę łazienki, po drodze zgarniając szlafrok. Gdy otworzyłam drzwi do pomieszczenia, pierwsze co zobaczyłam był mój kot, który leżał sobie na zimnych kafelkach i mruczał z zachwytem. Uśmiechnęłam się z rozczuleniem, gdyż ten widok był naprawdę uroczy. Weszłam do łazienki, powiesiłam szlafrok na wieszaku, by po chwili kucnąć przy moim kocurku.
 - Ej, panie przystojny, nie za dobrze ci? - Spytałam się go , jednocześnie drapiąc go po brzuszku, na co on zareagował głośniejszym mruczeniem i wyciągnięciem przednich łapek bardziej do przodu. 
Nadal na upartego nie otwierał oczu.
 - Słuchaj Hazza, ja się tu zaraz będę rozbierać, więc jeśli nie chcesz być zdemoralizowanym kocurem, którym nawiasem mówiąc już jesteś, to lepiej wyjdź z tej łazienki i przenieś się na kafelki do kuchni. - Kot jakby zrozumiał co się święci, bo natychmiast otworzył oczy, koloru głębokiej zieleni. Coś mi się wydaje, że nie zamierza ruszyć swojego owłosionego dupska z miejsca. Moje przypuszczenia się sprawdziły, pomimo tego, że kociak był najwyraźniej ożywiony, gdyż jego ogon był podniesiony i bujał się to w lewo, to w prawo a szmaragdowe oczy z największą uwagą utkwione były we mnie.    
 - A idź ty zboczeńcu! - Mruknęłam cicho co Hazza skomentował fuknięciem.
 - Nie zaprzeczaj, oboje dobrze wiemy, że jesteś zdemoralizowanym kocurem, który ugania się za kocicami w jedynym tylko celu. I grzeczny też nie jesteś, łobuzie owłosiony. Mógłbyś chociaż jeden tydzień bez bójek wytrzymać, no ale przecież się nie da... - Zwymyślałam go. Futrzak tylko wstał, przeciągnął się, po czym usiadł obserwując moją reakcję. 
Westchnęłam w odpowiedzi, podeszłam do drzwi i otworzyłam je, pokazując mu wymownie palcem czego od niego oczekuję. Ten tylko patrzył się to na mnie, to na drzwi, na mnie, na drzwi, na mnie, na drzwi. W końcu podniósł swoje cztery litery i z łaską, oraz nonszalancją wyszedł z łazienki wysoko unosząc swe łapy. 
Gdy tylko opuścił pomieszczenie, zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk, gdyż mój współlokator posiadał zdolność samodzielnego otwierania drzwi.
Po chwili siedziałam już w gorącej kąpieli, rozmyślając co wydarzy się podczas dzisiejszej wyprawy do klubu.

*oczami Hazzy*

 - GOOOL! - Krzyknęliśmy wszyscy jednocześnie, gdy Bayern Monachium strzeliła w bramkę Real Madryt, po czym stuknęliśmy się browarami i wychyliliśmy butelki.
 - Chłopaki a może byśmy gdzieś dziś wyskoczyli? - Zasugerował Zayn.
 - A co proponujesz? - Zapytał się go Liam, po czym wypił swoje piwo do końca i odstawił pustą butelkę na ławę.
 - No nie wiem, może jakieś dupy? - Powiedział mulat.
 - Hmmm... Dobry pomysł. - Stwierdziłem i także odstawiłem moją pustą już butelkę, koło butelki Li.
 - A więc, kto jest za, ręka do góry! - Odezwał się Louis, na co cztery ręce wyskoczyły w górę. Zaraz, chwila, co?!
 - Ej, Niall co ci? - Spytał się go Lou.
 - Nic, nie mam po prostu ochoty na dziwki. - Odparł obojętnie blondyn.
 - Przestań. Jak można nie mieć ochoty na dupy? - Namawiał go Li.
 - A ty nie masz przypadkiem kaca?! - Ofuknął go Niall. Liam już miał mu odpyskować, lecz im przerwałem.
 - Zamknąć się! Jeszcze jeden się odezwie to nie ręczę za siebie! - Warknąłem uciszając wszystkich. Chłopaki jeszcze chwilę mierzyli się wzrokiem, po czym odpuścili.
 - Nareszcie! Pomimo tego, że jestem tu najmłodszy teraz ja wam coś powiem. Skoro nie chcecie demokracji, wprowadzimy dyktaturę a dyktatorem będę tu ja! Idziemy dziś do klubu "young" i bez dyskusji. Niall idzie z nami , a jak nie , to inaczej pogadamy! Nasz cel: dobra zabawa i wyrwanie jakiejś laski. Za godzinę widzę wszystkich w moim samochodzie. Radzę się nie spóźnić. - Powiedziałem na koniec i udałem się w stronę swojego pokoju. Odchodząc usłyszałem jeszcze komentarz Zayna:
 - Co mu jest? Okres ma? - Na co wszyscy wybuchli śmiechem, a ja tylko pozwoliłem sobie na mały uśmiech , który skierowany był sam do siebie. 20:00.

***

_____________________________________________________________________________________________


A oto rozdział drugi :) ! 
Na początku chciałabym podziękować wam za te 414 wyświetleń w ciągu jednego dnia! Jestem tym bardzo wzruszona :'3. Naprawdę ! Co do kolejnych rozdziałów. Nie wiem kiedy się pojawią, gdyż ponieważ , iż 4.08 wyjeżdżam na kolonię , która będzie trwać , aż do 15.08 . W związku z tym rozdział w tym czasie (4.08-15.08) na pewno się nie pojawi. Został mi tydzień. Może w tym czasie, dodam jeszcze jeden/dwa rozdziały. To wszystko zależy od czasu i oczywiście od was :) . Im więcej komentarzy , tym większa motywacja do pisania :) ! Pamiętajcie o tym i komentujcie , bo to cholernie motywuje :* !
Możecie zadawać pytania bohaterom :)) .
      kermit xx

5 komentarzy:

  1. jeej nie mogę się doczekać następnego rozdziału nie ma to jak 0 04:36 czytać opowiadanie
    pozdro nowa czytelniczka NolA

    OdpowiedzUsuń
  2. super blog ,rozdział . :D
    Błagam o nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahaha :D Uwielbiam ten Twój blog, Zuzaaa ♥ Dawaj następny rozdział :* http://onedirectionblogspot69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny .! Pisz nastęspny nie mogę się doczekać .!!!

    OdpowiedzUsuń