poniedziałek, 15 lipca 2013

*PrOlOg*


Z dedykacją dla Weroniki Banaś , która jako pierwsza skomentowała rozdz. "BOHATEROWIE" . Łapaj dedyka : * 

__________________________________________________________________________________________________________________________________


*** oczami Grace ***

Wybiła godzina 5:00 rano a Grace nadal nie spała . Leżała w łóżku i rozmyślała nad wieloma sprawami , takimi jak przyjaźń, zdrada , znajomi , rodzina miłość... Właśnie ... MIŁOŚĆ ... 
Wstała z łóżka , podeszła do okna , otworzyła je na oścież i usiadła na parapecie. Dzięki temu , że mieszkała przy lesie , dane jej było teraz usłyszeć poranne świergolenie ptaków.
Gdy tak siedziała i słuchała tego " co w drzewach piszczy " , cały czas myślała o miłości . O tym , czy ją kiedyś spotka , czy raczej pisane jej jest zostać " starą panną z kotami " .
- Na razie wszystko wskazuje na opcję z kotami . - Szepnęła wzdychając . Minęła godz. 6:30 , a dziewczyna nadal siedziała na parapecie wpatrując się w dal i zastanawiając się , jak nazwać swoją przyszłą kocią gromadę .

***oczami Nialla***
- Znowu mnie zostawiła ... - Powiedział sam do siebie Niall , siedząc na łóżku z telefonem w prawej dłoni i tępym , niedowierzającym spojrzeniem wbitym w ekran swojego Iphona.
- Dlaczego ona to zrobiła , przecież tak się starałem ! Co on może dać jej , czego ja nie mogę ?! - Mówił już dosyć głośno , wręcz krzyczał . Po chwili rozległo się głośne dudnienie w ścianę. Dźwięk dochodził zza ściany , za którą znajdował się pokój Zayn'a i był takim niemym " SZCZYM RYJ ! ". Blondas w odpowiedzi tylko prychnął, po czym wstał , otworzył drzwi na balkon i wyszedł na dwór w samych bokserkach , po drodze zgarniając paczkę fajek , do połowy pustą i zapalniczkę . Gdy tylko stanął na balkonie , przeniknął go chłód i rześkość poranka . 
Odetchnął głęboko , oparł się o balustradę , po czym wyciągnął szluga z paczki ... Błysnął ogień i po chwili dym dostał się do płuc, by zaraz wylecieć i razem ze sobą zabrać całą złość , niepokój , frustrację i uczucie zagubienia w tym wielkim świecie , które dotychczas ogarniało ciało i umysł chłopaka. Po kilku kolejnych papierosach , dało się słyszeć ciche bicie Big Ben'a. 
                                                                   7:00
_________________________________________________________________________________

A oto mamy prolog : ) .  Przepraszam , że tak długo musieliście czekać , ale cóż .. WAKACJE ;D .. To chyba wszystko tłumaczy ;) . Wiem ,że krótko i beznadziejnie , ale dopiero rozpoczynam swoją przygodę z pisaniem :3 .. Proszę o wyrozumiałość i z góry przepraszam za wszelkie błędy interpunkcyjne , ortograficzne , językowe i stylistyczne !


1 komentarz:

  1. Zapowiada się ciekawie, lecę czytać piewrszy rozdział :***

    OdpowiedzUsuń