niedziela, 28 lipca 2013

OGŁOSZENIE !!

UWAGA UWAGA !!
Chcesz ,żeby Twój blog , tak twój , pojawił się na moim blogu <KLIK> ? Jeśli tak , to zostaw w komentarzu link do niego :3 ! Jak tylko wejdę na bloga i zobaczę ,że chcesz być zareklamowany dodam cię do listy :) ! Zachęcam i pozdrawiam , wasz kermit xx .


sobota, 27 lipca 2013

rozdział 2

z dedykacją dla Ani Michalak :* !
obiecałam to masz ;d !
_____________________________________________________________________________________________



*oczami Lily*


 - Yhym, okey. Dobrze, będę do godziny. Trzymaj się. Buziaki, pa ! - Powiedziałam, po czym rozłączyłam się i odłożyłam telefon na blat. Jest punkt 19:30, czyli mam być u Grace o godz. 20:30. 
Tak, idziemy (a raczej jedziemy) do jednego z klubów w Londynie, nosi on nazwę "LIVE WHILE WE'RE YOUNG BITCH!", ale wszyscy mówią na niego po prostu "young" - krócej i wygodniej , prawda?
 - Skoro mam tylko godzinę, to trzeba zacząć się przygotowywać. - Mruknęłam pod nosem do siebie, po czym ruszyłam w stronę łazienki, po drodze zgarniając szlafrok. Gdy otworzyłam drzwi do pomieszczenia, pierwsze co zobaczyłam był mój kot, który leżał sobie na zimnych kafelkach i mruczał z zachwytem. Uśmiechnęłam się z rozczuleniem, gdyż ten widok był naprawdę uroczy. Weszłam do łazienki, powiesiłam szlafrok na wieszaku, by po chwili kucnąć przy moim kocurku.
 - Ej, panie przystojny, nie za dobrze ci? - Spytałam się go , jednocześnie drapiąc go po brzuszku, na co on zareagował głośniejszym mruczeniem i wyciągnięciem przednich łapek bardziej do przodu. 
Nadal na upartego nie otwierał oczu.
 - Słuchaj Hazza, ja się tu zaraz będę rozbierać, więc jeśli nie chcesz być zdemoralizowanym kocurem, którym nawiasem mówiąc już jesteś, to lepiej wyjdź z tej łazienki i przenieś się na kafelki do kuchni. - Kot jakby zrozumiał co się święci, bo natychmiast otworzył oczy, koloru głębokiej zieleni. Coś mi się wydaje, że nie zamierza ruszyć swojego owłosionego dupska z miejsca. Moje przypuszczenia się sprawdziły, pomimo tego, że kociak był najwyraźniej ożywiony, gdyż jego ogon był podniesiony i bujał się to w lewo, to w prawo a szmaragdowe oczy z największą uwagą utkwione były we mnie.    
 - A idź ty zboczeńcu! - Mruknęłam cicho co Hazza skomentował fuknięciem.
 - Nie zaprzeczaj, oboje dobrze wiemy, że jesteś zdemoralizowanym kocurem, który ugania się za kocicami w jedynym tylko celu. I grzeczny też nie jesteś, łobuzie owłosiony. Mógłbyś chociaż jeden tydzień bez bójek wytrzymać, no ale przecież się nie da... - Zwymyślałam go. Futrzak tylko wstał, przeciągnął się, po czym usiadł obserwując moją reakcję. 
Westchnęłam w odpowiedzi, podeszłam do drzwi i otworzyłam je, pokazując mu wymownie palcem czego od niego oczekuję. Ten tylko patrzył się to na mnie, to na drzwi, na mnie, na drzwi, na mnie, na drzwi. W końcu podniósł swoje cztery litery i z łaską, oraz nonszalancją wyszedł z łazienki wysoko unosząc swe łapy. 
Gdy tylko opuścił pomieszczenie, zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk, gdyż mój współlokator posiadał zdolność samodzielnego otwierania drzwi.
Po chwili siedziałam już w gorącej kąpieli, rozmyślając co wydarzy się podczas dzisiejszej wyprawy do klubu.

*oczami Hazzy*

 - GOOOL! - Krzyknęliśmy wszyscy jednocześnie, gdy Bayern Monachium strzeliła w bramkę Real Madryt, po czym stuknęliśmy się browarami i wychyliliśmy butelki.
 - Chłopaki a może byśmy gdzieś dziś wyskoczyli? - Zasugerował Zayn.
 - A co proponujesz? - Zapytał się go Liam, po czym wypił swoje piwo do końca i odstawił pustą butelkę na ławę.
 - No nie wiem, może jakieś dupy? - Powiedział mulat.
 - Hmmm... Dobry pomysł. - Stwierdziłem i także odstawiłem moją pustą już butelkę, koło butelki Li.
 - A więc, kto jest za, ręka do góry! - Odezwał się Louis, na co cztery ręce wyskoczyły w górę. Zaraz, chwila, co?!
 - Ej, Niall co ci? - Spytał się go Lou.
 - Nic, nie mam po prostu ochoty na dziwki. - Odparł obojętnie blondyn.
 - Przestań. Jak można nie mieć ochoty na dupy? - Namawiał go Li.
 - A ty nie masz przypadkiem kaca?! - Ofuknął go Niall. Liam już miał mu odpyskować, lecz im przerwałem.
 - Zamknąć się! Jeszcze jeden się odezwie to nie ręczę za siebie! - Warknąłem uciszając wszystkich. Chłopaki jeszcze chwilę mierzyli się wzrokiem, po czym odpuścili.
 - Nareszcie! Pomimo tego, że jestem tu najmłodszy teraz ja wam coś powiem. Skoro nie chcecie demokracji, wprowadzimy dyktaturę a dyktatorem będę tu ja! Idziemy dziś do klubu "young" i bez dyskusji. Niall idzie z nami , a jak nie , to inaczej pogadamy! Nasz cel: dobra zabawa i wyrwanie jakiejś laski. Za godzinę widzę wszystkich w moim samochodzie. Radzę się nie spóźnić. - Powiedziałem na koniec i udałem się w stronę swojego pokoju. Odchodząc usłyszałem jeszcze komentarz Zayna:
 - Co mu jest? Okres ma? - Na co wszyscy wybuchli śmiechem, a ja tylko pozwoliłem sobie na mały uśmiech , który skierowany był sam do siebie. 20:00.

***

_____________________________________________________________________________________________


A oto rozdział drugi :) ! 
Na początku chciałabym podziękować wam za te 414 wyświetleń w ciągu jednego dnia! Jestem tym bardzo wzruszona :'3. Naprawdę ! Co do kolejnych rozdziałów. Nie wiem kiedy się pojawią, gdyż ponieważ , iż 4.08 wyjeżdżam na kolonię , która będzie trwać , aż do 15.08 . W związku z tym rozdział w tym czasie (4.08-15.08) na pewno się nie pojawi. Został mi tydzień. Może w tym czasie, dodam jeszcze jeden/dwa rozdziały. To wszystko zależy od czasu i oczywiście od was :) . Im więcej komentarzy , tym większa motywacja do pisania :) ! Pamiętajcie o tym i komentujcie , bo to cholernie motywuje :* !
Możecie zadawać pytania bohaterom :)) .
      kermit xx

czwartek, 25 lipca 2013

rozdział 1

Jeśli to czytasz nie zaszkodzi ci skomentować . Ciebie to nic nie kosztuję , a dla mnie jest to duża motywacja , do dalszej twórczości :). 
                                                                 kermit xx
_________________________________________________________________________________
*Oczami Grace*

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do pokoju. Otworzyłam oczy i próbowałam się przeciągnąć, lecz uniemożliwiła mi to pozycja w jakiej się znajdowałam. Po chwili zorientowałam się, że zasnęłam w parapecie, na którym dzisiaj wcześnie rano prowadziłam swoje rozmyślania i widocznie zasnęłam.
 - Cholera jasna! - Mruknęłam próbując się wyprostować. Każda najmniejsza kostka, każdy mięsień, oraz każde ścięgno wyło z powodu luksusu , którego sobie zafundowałam podczas snu.
 - Zapamiętać : nigdy więcej nie zasypiać na parapecie, choćby mieliby mi za to płacić... Ja walę... Mój kręgosłup! - Jęczałam snując się po domu w poszukiwaniu ciepłych kapci. 
Trzeba przyznać, że jestem niezłym zmarźlakiem, bo pomimo tego, że jest środek lipca ja i tak po domu chodzę w ciepłych skarpetach i bamboszach.
Gdy papcie zostały znalezione, udałam się w stronę kuchni na łowy. "Dzień bez kawy , jest dniem straconym!" - Tak brzmi napis powieszony nad ekspresem do owego napoju. 
Po chwili w moim domu dało się czuć zapach naparu, który miał zadziwiającą moc pobudzania kogoś do życia.
Wzięłam swój "napój bogów" i udałam się do salonu, aby klapnąć na kanapie i włączyć maszynę kradnącą czas (czyt. telewizor). W końcu mam wakacje , więc zamierzam je wykorzystać maksymalnie.
Spojrzałam na zegar. 9:42. Jest tak wcześnie ... A ja mam wakacje i już jestem na nogach?! Trudno. Jak już wstałam, to nie ma zmiłuj i trzeba myśleć co będziemy dzisiaj robić.
 - Prawdopodobnie wpadnie do mnie Lily, pójdziemy na spacer, posiedzimy, pogadamy... Może wieczorem wyskoczymy do Londynu do jakiegoś klubu? Pożyjemy-zobaczymy, a teraz trzeba przetrwać jakoś kolejny dzień. - Stwierdziłam, po czym wróciłam do tej jakże interesującej czynności, jaką jest "skakanie" po kanałach, w poszukiwaniu czegoś interesującego

*Oczami Hazzy*

 - Wstawać k*rwa! - Krzyczałem pukając w drzwi od sypialni chłopaków. Gdy mój poranny rytuał, czyli pobudka chłopaków, dobiegła końca, zszedłem na dół w samych bokserkach, przeciągnąłem się i wyszedłem na taras ogarnąć temperaturę i pogodę, jaką dziś sprezentuje nam Londyn.
 - No cóż. szału nie ma tyłka nie urywa, staniki nie latają. Jednym słowem średnio. Średnio ciepło, średnio słonecznie, średnio wilgotno, średnio pochmurnie, po prostu średnio. Wszystko jest dzisiaj średnie. - Mamrotałem do siebie pod nosem, patrząc w niebo na latające ptaki i przepływające chmury.
   Po skończonej "inspekcji" i krytyce pogody, wróciłem do domu i skierowałem się do kuchni, w której po chwili zjawił się Liam, również w samej bieliźnie. Podczas gdy ja parzyłem sobie herbatę , on grzebał w szafkach i mruczał ciągle pod nosem jak mantrę: "- Nie tu.", "- Tutaj też nie.", albo "- Gdzie to kurde jest?!". Zaciekawiło mnie czego on tak ciągle szuka, więc postanowiłem się go o to spytać.
 - Czego tak zawzięcie szukasz Li? - Zapytałem uśmiechając się pod nosem , gdyż domyślałem się już odpowiedzi.
 - Tabletek na kaca. Widziałeś je może gdzieś? - Spytał się mnie patrząc błagalnym i zmęczonym wzrokiem. Ja w odpowiedzi sięgnąłem do jednej z szuflad i wyciągnąłem owe tabletki, po czym rzuciłem je w stronę czekającego kumpla.
 - Dzięki, bro! Gdyby nie ty, pewnie bym ich nie znalazł.
 - Drobiazg. - Odparłem i usiadłem na blacie popijając herbatę. Rzuciłem tylko jeszcze okiem na zegar. 9:42.

***
_________________________________________________________________________________

A oto mamy pierwszy rozdział :D ! Bardzo się cieszę z tego powodu :3 . Mam nadzieję ,że wam się podobał i zostawicie ślad po sobie w komentarzu ;) . Rozdział drugi pojawi się w najbliższych dniach ( jeśli dobrze pójdzie) . Możecie zadawać pytania bohaterom ! Pytajcie :) .

Tu znajdziecie mojego aska, twittera i fanpage'a na facebooku :) <KLIK>

Z góry przepraszam za wszelkie błędy. Wybaczcie , ale jestem tylko człowiekiem , a nie maszyną :).
         kermit xx
                             

poniedziałek, 15 lipca 2013

*PrOlOg*


Z dedykacją dla Weroniki Banaś , która jako pierwsza skomentowała rozdz. "BOHATEROWIE" . Łapaj dedyka : * 

__________________________________________________________________________________________________________________________________


*** oczami Grace ***

Wybiła godzina 5:00 rano a Grace nadal nie spała . Leżała w łóżku i rozmyślała nad wieloma sprawami , takimi jak przyjaźń, zdrada , znajomi , rodzina miłość... Właśnie ... MIŁOŚĆ ... 
Wstała z łóżka , podeszła do okna , otworzyła je na oścież i usiadła na parapecie. Dzięki temu , że mieszkała przy lesie , dane jej było teraz usłyszeć poranne świergolenie ptaków.
Gdy tak siedziała i słuchała tego " co w drzewach piszczy " , cały czas myślała o miłości . O tym , czy ją kiedyś spotka , czy raczej pisane jej jest zostać " starą panną z kotami " .
- Na razie wszystko wskazuje na opcję z kotami . - Szepnęła wzdychając . Minęła godz. 6:30 , a dziewczyna nadal siedziała na parapecie wpatrując się w dal i zastanawiając się , jak nazwać swoją przyszłą kocią gromadę .

***oczami Nialla***
- Znowu mnie zostawiła ... - Powiedział sam do siebie Niall , siedząc na łóżku z telefonem w prawej dłoni i tępym , niedowierzającym spojrzeniem wbitym w ekran swojego Iphona.
- Dlaczego ona to zrobiła , przecież tak się starałem ! Co on może dać jej , czego ja nie mogę ?! - Mówił już dosyć głośno , wręcz krzyczał . Po chwili rozległo się głośne dudnienie w ścianę. Dźwięk dochodził zza ściany , za którą znajdował się pokój Zayn'a i był takim niemym " SZCZYM RYJ ! ". Blondas w odpowiedzi tylko prychnął, po czym wstał , otworzył drzwi na balkon i wyszedł na dwór w samych bokserkach , po drodze zgarniając paczkę fajek , do połowy pustą i zapalniczkę . Gdy tylko stanął na balkonie , przeniknął go chłód i rześkość poranka . 
Odetchnął głęboko , oparł się o balustradę , po czym wyciągnął szluga z paczki ... Błysnął ogień i po chwili dym dostał się do płuc, by zaraz wylecieć i razem ze sobą zabrać całą złość , niepokój , frustrację i uczucie zagubienia w tym wielkim świecie , które dotychczas ogarniało ciało i umysł chłopaka. Po kilku kolejnych papierosach , dało się słyszeć ciche bicie Big Ben'a. 
                                                                   7:00
_________________________________________________________________________________

A oto mamy prolog : ) .  Przepraszam , że tak długo musieliście czekać , ale cóż .. WAKACJE ;D .. To chyba wszystko tłumaczy ;) . Wiem ,że krótko i beznadziejnie , ale dopiero rozpoczynam swoją przygodę z pisaniem :3 .. Proszę o wyrozumiałość i z góry przepraszam za wszelkie błędy interpunkcyjne , ortograficzne , językowe i stylistyczne !


niedziela, 2 czerwca 2013

*BOHATEROWIE*


HARRY STYLES 
 19 letni zabawny chłopak o brązowej burzy kręconych włosów i zielonych oczach. Pewny siebie wiecznie uśmiechnięty i lubiący się zabawić . Ma powodzenie u kobiet , co często wykorzystuje .SINGIEL















GRACE LOGAN
18 letnia dziewczyna o brązowych, kręconych włosach i niebieskich oczach . Nieśmiała , urocza , zabawna i skryta zarazem. Boi się pająków i uwielbia wszelkiego rodzaju niebieskie kolory . Sierota. Rodzice zginęli w katastrofie samolotowej. Wolontariuszka w schronisku "NADZIEJA" , oraz instruktorka jazdy konnej. SINGIELKA.











LILY CROSSWARD 
20 letnia przyjaciółka Grace. Zabawna , zdystansowana, odpowiedzialna , opiekuńcza, impulsywna, zawistna. Szuka prawdziwej miłości co nie okazuje się takie łatwe. Modelka i wolontariuszka w schronisku "NADZIEJA". W ZWIĄZKU .












Alex Russ
19 letnia była dziewczyna Hazzy. 
Wredna, wulgarna , lubiąca kluby , alkohol i dobrą zabawę. Nieufna , zazdrosna i mściwa, czerpiąca z życia tyle ile się da. Nienawidzi przesłodzonych i wrażliwych dziewczyn. Zawsze dopina swego. Fotograf. SINGIEL.



NICOLE CAKES 
Inteligentna , wyrozumiała i lubiąca dobrą zabawę, oraz tatuaże 20 letni dziewczyna. Poszukująca przyjaciół. Wygadana, zabawna robiąca częste afery. Tatuażystka i przyjaciółka Harrego . W ZWIĄZKU.
Louis Tomlinson 21 lat SINGIEL


Zayn Malik 20 lat SINGIEL

Liam Payne 20 lat W ZWIĄZKU
Niall Horan 20 lat SINGIEL

Wiecznie uśmiechnięci , zabawni , lubiący dobrą zabawę , dragi i wszelkiego rodzaju używki .







UWAGA !
Od razu podkreślam , że opowiadanie jest całkowicie zmyślone przeze mnie ( jest to tak zwane " FAN FICTION " ). W ogóle nie dotyczy prawdziwego życia prywatnego chłopców .Chłopcy nie istnieją jako zespół , lecz jako paczka przyjaciół :) . 

Prolog postaram się dodać w najbliższym czasie ;) 
pozdrawiam : *